Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 195 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Billy Harper - " Black Saint "

wtorek, 23 sierpnia 2011 17:17

.

Kolejną płytą Billy Harpera i chyba pierwszą, która dała mu międzynarodowy rozgłos jest nagrany

dla włoskiej wytwórni płytowej Black Saint, album pod takim samym tytułem.  

W nagraniu m.in. wzięli udział : dość już wtedy znany pianista Joe Bonner, grający wcześniej z R.Haynesem, F. Hubbardem i P. Sandersem, David Friesen grający na basie z Joe Hendersonem, a potem jeszcze z Ricky Fordem i Malem Waldronem. Wszystkie utwory na płycie są autorstwa Harpera ,a w jego grze słychać ogromny wpływ John Coltranea. Nie jest to jednak próba kopiowania, Harper w każdej frazie dodaje niesamowity żar, można powiedzieć ogień.

=========================

 

  

=========================

Black Saint

Billy Harper Quintet

Rec. 21-22.07.1975 at Berclay Studio,Paris

 

1. Dance, Eternal Spirit, Dance                6:49

2. Croquet Ballet                                     12:55

3. Call of The Wild and Paceful Heart   21:26

 

Billy Harper  - t.s.  and cow bell

Virgil Jones  - tp

Joe Bonner - p

David Friesen - bass

Malcolm Pinson - dr 

 

==========================================

  

 

----------------------------------------------------------------------

Billy Harper gra na cow bell

 

--------------------------------

W pierwszym utworze słychać już bardzo intensywne solo Harpera, dużo ( ale nie za dużo) dźwięków wymagjących skupienia się na muzyce, w drugiej części solo trąbki i fortepianu.

Wszystko to „spina” sprawna sekcja retmiczna. Posłuchajcie:

http://www.youtube.com/watch?v=3J6NQnLx3-Y

„Croquet Ballet” to jazzowy walc. Temat rozpoczyna cały zespół, i krótka improwizacja trąbki.

Ogień we wzmacniaczu rozpala dopiero Harper. Jego improwizacja jest jeszcze bardziej niż poprzednio żarliwa, niesamowite „skoki” z wysokich tonów do chyba najniższych, możliwych dla saksofonu tenorowego, rejestrów robią wrażenie i ja mam „ciarki na plecach”. Później solo fortepianu i kontrabasu, trochę uspakajają, ale przecież nie pozwalają zasnąć. Jak zawsze polecam wysłuchanie płyty w normalnym odtwarzaczu, a tutaj utwór w całości dla tych, którzy płyty nie posiadają :

http://www.youtube.com/watch?v=WxHKb6SxfB8&feature=related

W trzeci, najdłuższy na tej płycie utwór, wprowadza nas fortepian. Od pierwszych dźwięków słychać wyraźnie temat. To pozornie łatwa melodia ( „chodziła za mną” przez cały dzień ), którą podejmują grające unisono trąbka i saksofon. Następnie Harper znowu „podpala” wszystko swoją improwizacją. Kaskady dźwięków, skoki z najniższych na najwyższe rejestry, wszystko to z nieudawanym żarem. Chociaż to ponad 20 minut intensywnego grania, nie nuży ani przez chwilę. Mnie wciąga w świat Harpera bezwarunkowo.

Nie znalazłem tego utworu na YT ale zapewniam, że choćby dla niego warto posłuchać tej płyty.

Zwłaszcza duet saksofonu i perkusji w drugiej jego części jest wprost zachwycający i porażający zarazem.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Billy Harper - ”Jon & Billy”

wtorek, 16 sierpnia 2011 15:55

.

Zgodnie z obietnicą podążam dalej tropem Billy Harpera, a raczej jego płyt.

 Na początek sprostowanie. W komentarzu do poprzedniego wpisu, Błażej napisał  :

Witam serdecznie. Billy Harper co roku odwiedza Szczecin, koncertuje w ramach festiwalu Zmagania Jazzowe oraz prowadzi warsztaty dotyczące improwizacji i harmonii.”

Poszukałem w internecie i faktycznie są jakieś szczątkowe informacje.

Jeżeli ktoś dysponuje większą i bardziej precyzyjną wiedzą lub zdjęciami to proszę

o wysłanie ich na adres slawekmm@plusnet.pl chętnie je tutaj zamieszczę.

Dziękuję za zwrócenie uwagi, a teraz wracam do płyt Billy Harpera.

Jako lider nagrał 17 albumów ( wg danych na allmusic) i jedno DVD z koncertu w Polsce(właśnie czekam na przesyłkę z tym wydawnictwem). Mam 9 płyt CD i w kolejnych wpisach postaram się o nich opowiedzieć,  jednocześnie przypominając sobie muzykę.

Przyznaję, że sam zapomniałem o tym muzyku, bo jakoś o nim cicho. Od kilku lat nie nagrał żadnej płyty. Wobec łatwego dostępu do płyt z całego świata, wobec ogromnej bazy dostępnej w „sieci”, ledwie możemy wychwycić interesujące nas nowości i brakuje czasu na przypomnienie sobie tego co fascynowało nas kiedyś. Trochę w takich „wspominkach” pomaga własna lub kolegi, półka z płytami. Przy okazji wiosennych porządków, trafiamy na jakiś tytuł lub nazwisko.

Ja na płyty Harpera trafiłem nie przy okazji wycierania kurzu. Było to inaczej ale nie będę  zanudzał. 

Pierwszą oficjalną płytą Harpera jest nagrana w październiku 1973 roku ”Capra Black”, niestety nigdy jej nie słyszałem. Następną w kolejności jest nagrana 13 marca 1974 roku w Teichiku Studio w Tokyo

”Jon & Billy”.

 

========================= 

 

==========================

w nagraniu wzięli udział :

Billy Harper – tenor sax

Jon Faddis – trumpet

Roland Hanna – piano, electric piano

George Mraz – bass

Motohiko Hino – drums

Cecil Bridgewater – kalimba

 

Kilka słów o drugim z liderów tego albumu.

 

========================================================

=========================================================

Jon Faddis urodził się w 1953 roku. W wieku 20 lat grał z Charlesem Mingusem

i to otworzyło mu drogę do kariery muzyka studyjnego. Należy do najciekawszych przedstawicieli postbopowej trąbki, dysponuje oszałamiającą techniką i głębokim, czystym dźwiękiem.

Więcej oczywiście w Internecie i w encyklopedii ” Jazz” Dionizego Piątkowskiego.

 

Wróćmy do płyty. Tytuły i fragmenty utworów można znaleźć na WWW.allmusic.com

Płyta powstała w czasie gdy Faddis był pod dużym wpływem swojego mentora Dizzy Gillespiego, a Harper zyskiwał rozgłos grając z Lee Morganem. Jednak za kształt płyty odpowiada Rolland Hanna, który jest kompozytorem 4 z 6 utworów. W dwóch utworach Hanna gra na pianinie elektrycznym i przyznam, że nie brzmi to dobrze. Natomiast gra Harpera jest bardzo dobra. Od pierwszych dźwięków słychać jego mocny ton i rozpoznawalne do dziś brzmienie. Podobnie Faddis błyszczy znakomitą techniką i czystym,

zwłaszcza w wysokich rejestrach, dźwiękiem. Na płycie mamy też kilka solówek G. Mraza na kontrabasie.

Mnie podoba się utwór otwierający płytę ” Jon & Billy”. W drugim, niestety elektryczne pianino jakoś nie pasuje mi, chociaż to ballada z bardzo dobrą solówką Harpera. Kolejny utwór to nastrojowa ballada i solowy popis Faddisa,  posłuchajcie sami:

http://www.youtube.com/watch?v=f6HnveisMBM&playnext=1&list=PL80B464013DC1DBF4

Numer czwarty to jedyna na tej płycie kompozycja Harpera. Mnie podoba się najbardziej, bardzo emocjonalne solo na saksofonie, przechodzące płynnie w solo Faddisa, dobra "praca" sekcji i nawet elektryczne pianino Hanny jakoś pasuje.

Kolejny ”17-Bar Blues” też mi się podoba, lubię bluesowe rytmy w jazzie, no i klasyczny fortepian.

Płytę zamyka kompozycja Hanny, posłuchajcie jej tutaj:

http://www.youtube.com/watch?v=f2abddxhSRE&feature=related

Płyty słucha się dobrze, biorąc pod uwagę datę nagrania, warto zauważyć, że wybiega trochę do przodu. Może nie wyznacza nowych kierunków, ale jest dość nowoczesna jak na tamte lata.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Billy Harper

piątek, 05 sierpnia 2011 15:20

Czekając na kolejną płytę Pawła Kaczmarczyka pozwolę sobie pisać dalej o różnych płytach i muzykach. Jakiś czas temu, szukając na półce czegoś do posłuchania, mój wzrok padł na płyty Billy Harpera. To znakomity saksofonista, trochę ostatnio zapomniany. Nie nagrał już od 5 lat żadnej płyty. Nie słyszałem, żeby był ostatnio w Polsce, a kiedyś bywał. Postanowiłem więc przybliżyć jego sylwetkę i muzykę. Mam kilka płyt, sam sobie je chętnie przypomnę i trochę o nich opowiem.

  

Billy Harper urodził się 17 stycznia 1943 roku w Houston, Teksas. W wieku 5 lat śpiewał w kościelnym chórze, czasami także jako solista. Kiedy miał 11 lat dostał saksofon i zaczął naukę jako samouk. W szkole średniej, utworzył swój pierwszy zespół, miał wtedy 14 lat. Szkołę ukończył z wyróżnieniem i kontynuował naukę teorii muzyki i gry na saksofonie, na uniwersytecie stanowym. Grał też w big-bandzie uniwersyteckim, z którym w 1965 roku zdobył I nagrodę na festiwalu jazzowym w Kansas City.

W 1966 roku, Harper wyjeżdża do Nowego Yorku. W latach 1968 – 70 grał w The Jazz Messengers. W roku 1970 był członkiem zespołu Elvina Jonesa, a później Max Roacha. Często też grywał w sławnej orkiestrze Thad Jones/Mel Lewis Big Band.  Do 1979 roku jako członek tych zespołów odbył wiele tras koncertowych po Europie, Japonii, Afryce i oczywiście Stanach Zjednoczonych. W tym czasie utworzył  własny kwintet, z którym również koncertował. W 1966 roku kwintet był gościem telewizji NBC w audycji „ The Big Apple”, co spowodowało większe zainteresowanie zespołem. Harper od początku kariery podkreślał, że dla niego muzyka to coś więcej niż dźwięki: „ Czuję, że muzyka powinna mieć cel. W przeszłości muzyka była używana do gojenia ran duchowych i do medytacji. I tak widzę cel dla mojej muzyki. Kiedy po koncercie podchodzą ludzie i mówią, ze moja muzyka leczy ich duszę  to czuję, że robimy to co powinniśmy, że muzyka osiąga właściwy cel”.

Harper był wykładowcą w kilku szkołach, m.in. w Livingston College i The New School of Jazz and Contemporary Music. Otrzymał też stypendium od władz stanu New Jersey, w ramach którego miał uczyć zasad improwizacji jazzowej w 15 szkołach średnich. Otrzymał wiele nagród jako saksofonista i kompozytor. Pierwszą płytą, która przyniosła mu międzynarodowy rozgłos był album nagrany dla wytwórni Black Saint pod takim samym tytułem. Było to w 1975 roku. Album dostał nagrodę Grand Prix za najlepszy album roku w Japonii.

W grze Harpera można zauważyć duży wpływ Coltrane’a. Nie jest to naśladownictwo, to raczej czerpanie z filozofii i w pewnym sensie rozwijanie koncepcji mistycznej roli muzyki. Jego mocny ton, duża wiedza na temat harmonii i improwizacji oraz wielka energia jednoznacznie definiują go jako saksofonistę i kompozytora. Obdarzony ogromną wyobraźnią muzyczną z dużą swobodą sięga do afrykańskich korzeni, bluesa i muzyki sakralnej.

Jest znakomitym kompozytorem i niezrównanym improwizatorem, którego solówki bezwzględnie skupiają uwagę słuchacza. Billy Harper nie nagrał zbyt dużo płyt autorskich.

Obok Sama Riversa, Antony Braxtona i Art Ensemble of Chicago stał się popularnym w kręgach muzycznych Nowego Yorku – mentorem „ afrykanizmu w jazzie”. Mimo pozornego spadku popularności jest bardzo szanowanym artystą tzw. sceny loftowej, mając jednocześnie duże uznanie u krytyków i szacunek innych muzyków.

Kilka razy odwiedził też Polskę m.in. w Warszawie na Jazz Jambore ( 26.10.1980 r.) i Ostrowie Wielkopolskim na IX Muzeum Jazz Festiwal. Byłem na dwóch koncertach i zapewniam, że pozostawiły niezapomniane wrażenia. Poniżej zdjęcia z Ostrowa.

==============================================================

 

==========================================

 

Dyskografię Harpera można z łatwością znaleźć w internecie. Wkrótce postaram się opowiedzieć o tych płytach, które stoją na mojej półce.   

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Band

czwartek, 04 sierpnia 2011 0:37

.

Dawno nic nie pisałem, jakoś nie mogłem się zebrać. Najpierw pogrzeb Jazzowej, potem jakieś takie zniechęcenie. Miałem kilka pomysłów ale nie mogłem się zdecydować i łatwiej było tak tkwić w zawieszeniu. Oczywiście słuchałem muzyki, bo bez niej już chyba nie potrafię funkcjonować. Oczywiście zapełniałem półkę kolejnymi płytami, co pokazałem parę dni temu na zdjęciu ale pisać jakoś mi się nie chciało. Pamiętam o dokończeniu rozpoczętych tutaj wcześniej wątków m.in. dwie płyty Ronnie Earla, chyba jeszcze jedna Dave Hole i parę takich, które mam w brudnopisie. Kilka dni temu wpadłem na pomysł nowy, tzn. nie jest on nowy i nie mój , ale na tym blogu nowy.

Prawie w każdej stacji radiowej jest „płyta tygodnia”, na innych blogach i portalach też to funkcjonuje. Pomyślałem : „ stary gamoniu , musisz iść z duchem czasu i podążać za modą i nowymi trendami „ . Jestem daleki od kopiowania,  zresztą „płyta tygodnia” zmusza do systematyczności ( czego nie znoszę ). Po za tym są płyty, które słucham wiele dni i nie mam dość, inne raz i lądują na półce, a potem znowu na kilka dni w odtwarzaczu. Nie ma reguł  i tak jest dobrze. Kiedyś była audycja chyba p. W. Manna „ Płyta, która chwyta” i ta nazwa mi bardzo pasuje, i tak sobie ten mój cykl nazwę. Mam nadzieję, że nie jest zastrzeżona.

Pierwsza  „Płyta, która chwyta”,  to  :

„Complexity In Simplicity”

Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Band

Wydana w 2009 roku przez ACT

zwyczajowo zamieszczę zdjęcie okładki, żeby łatwiej było znaleźć na półce w sklepie.

=================

  

====================

Tytuły przeczytacie sobie sami z okładki własnej płyty ;-)

W nagraniu wzięło udział wielu muzyków ale nie grają jednocześnie . Najwięcej, bo aż siedmiu gra w utworze nr 7. Większość zagrana w kwartecie. Ja tak lubię najbardziej. Podam nazwiska wszystkich muzyków, niektórzy są już znani, a pozostałych warto zapamiętać.

Paweł Kaczmarczyk - piano

Radek Nowicki - soprano & tenor saxophone

Tomasz Grzegorski - tenor saxophone, bass clarinet

Grzech Piotrowski - soprano saxophone

Łukasz Poprawski - alto saxophone

Jerzy Małek - trumpet

Rafał Sarnecki - guitar

Wojciech Pulcyn - double bass

Michał Barański - double bass

Łukasz Żyta - drums

Paweł Dobrowolski - drums

Bogusz Wekka – percussions

Zacznę od początku. Przyznaję, że jakoś nie zwróciłem uwagi na Pawła Kaczmarczyka, nie widziałem żadnego koncertu, nie miałem żadnej płyty. Zafrapował mnie tekst umieszczony na blogu kolegi. Serdecznie polecam blog Macieja Nowotnego „Kocham Jazz” , link do niego jest na bocznym pasku. Poniżej link do rzeczonego wpisu :

http://kochamjazz.blox.pl/2011/07/Pawel-Kaczmarczyk-o-swojej-nowej-plycie.html

Teraz już było łatwiej, „poleciałem” do sklepu i od dwóch dni słucham tej niesamowitej płyty.

Oto co o genezie jej powstania mówi kompozytor wszystkich ( z wyjątkiem „Blue Eses” – Eltona Johna) utworów na płycie :

 http://www.youtube.com/watch?v=qQb-a1oOUJA

Właściwie na tym mógłbym zakończyć, jeżeli słowa Pawła nie przekonują do posłuchania płyty to co ja mogę ?

Płyta jest różnorodna i spójna zarazem. Słuchałem już kilka razy w całości i nie znajduję słabych momentów.

Posłuchajcie utworu nr 8, tutaj w innym składzie.

 http://www.youtube.com/watch?v=W2aFn79XPk0

Na płycie instrumentarium jest rozbudowane oprócz lidera i sekcji mamy trąbkę , sopran i tenor. Fajnie brzmi.

Właściwie można by tak napisać o każdym po kolei utworze.

Na zakończenie jeszcze „ Adorable Little Rose” w innym składzie niż na płycie , ale też piękne :

http://www.youtube.com/watch?v=prCoR83jJCA

Myślę, że to ostatecznie przekona wątpiących.

Ja tymczasem, czekając na nową płytę, kolejny raz włączę odtwarzacz, czego i wam serdecznie życzę.


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: jazz

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  957 975  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

blues, jazz, recenzje płyt, informacje o muzykach

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 957975
Wpisy
  • liczba: 176
  • komentarze: 575
Bloog istnieje od: 2517 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl