Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 195 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

"Life Line" - George Adams / Don Pullen

wtorek, 29 listopada 2011 12:36



Kolejna przerwa w pisaniu bloga. Jestem trochę usprawiedliwiony bo przez kilka kolejnych dni zawładnęła mną muzyka niezwykła. Ukazała się długo oczekiwana płyta Keitha Jarretta.

Jest to dwupłytowy zapis koncertu w Rio de Janeiro. Postaram się o niej coś napisać.

W „sieci” jest już kilka recenzji tej płyty, na YT można znaleźć prawie wszystkie utwory ale proszę, uwierzcie, tylko kilkakrotne odsłuchanie jej na domowym odtwarzaczu pozwala poznać wszystkie jej
smaki i delektować się nimi bez ograniczeń.

Tymczasem wracam do obranego kursu, czyli kolejne płyty Georga Adamsa z mojej półki.

Mamy rok 1981 i kwartet Adamsa podróżuje po Europie grając koncerty i nagrywając kolejne albumy.   

======================

=========================
 

Life Line

George Adams/ Don Pullen Quartet

Rec.5 i 6 kwietnia 1981, Holandia

 

George Adams – ts, flute, vocals

Don Pullen – Piano

Cameron Brown – bass

Dannie Richmond - drums


Na płytę składają się trzy kompozycje Adamsa, dwie Pullena i jedna Richmonda.

Album jest kolejną radosną sesją, której uczestnicy świetnie się bawią. Muzyka na płycie nie jest wyrafinowanym jazzem, przypomina raczej jam, zespół rozpoczyna temat, a potem jest miejsce na
solówki i improwizacje solistów. Don Pullen dostarcza wielu emocji swoją,
miejscami karkołomną grą na fortepianie, kaskady akordów  i dźwięków, które jednak wydają się
przemyślane i nie służą popisywaniu się techniką.

Adams w dwóch utworach ( jeden z nich to blues) śpiewa swoim charakterystycznym głosem.

W ostatnim utworze czaruje nas też grą na flecie jednocześnie śpiewając ( trochę w stylu
Rolanda Kirka). Znalazło się też miejsce na solówki Richmonda, a całość w
rytmie trzyma niezawodny Cameron Brown. Płyta jak większość płyt zespołu raczej
z gatunku „lekkich” do słuchania w samochodzie. Nie umniejsza to poziomu i
wartości muzyki. Zdecydowanie godna polecenia chociaż pozostawia pewien
niedosyt i przekonanie, że muzyków tych stać na więcej.  

Następna płyta na półce to właściwie kontynuacja płyty „Hand to Hand”,

pisałem o niej w poprzednim poście.

========================



=========================

Gentlemen’s Agreement

Rec. 12 stycznia 1983, Vanguard Studios, NY

 

George Adams – ts, flute

Jimmy Knepper – puzon

Hugh Lawson – piano

Mike Richmond – bass

Dannie Richmond – dr


Skład ten sam co trzy lata wcześniej.
Tym razem muzycy spotkali się w Stanach. Muzyka na tej płycie jest bardziej
dojrzała. Mamy tu „kawałek” solidnego jazzu. Nie ma tu charakterystycznych dla
Kwartetu z Pullenem, radosnych solówek i popisów wokalnych. Nie znalazłem na YT
żadnych fragmentów z wykonań w tym składzie.

Płyta podobnie jak inne płyty Adamsa warta jest przesłuchania.

Fani „klasycznego” jazzu będą usatysfakcjonowani,

a fani Georga Adamsa nie powinni czuć się zawiedzeni. Ja nie jestem.  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

George Adams - kolejne płyty

środa, 23 listopada 2011 15:51

Dziś o kolejnych płytach Adamsa. Obie nagrane w Europie w 1980 roku.

Jak wiemy z biografii, podczas tego tourne powstał kwartet Adams/Pullen.

Pierwsza z tych płyt nagrana jest w innym składzie. Znamienny jest tu udział
puzonisty Jimmiego Kneppera, który też przez wiele lat współpracował

z Mingusem. 

=======================

=========================

Hand to Hand

Rec. 13 i 14 luty 1980 roku w Barigozzi Studios, Milano

 

George Adams – ts, flute

Jimmy Knepper – tb

Hugh Lawson – piano

Mike Richmond – bass

Dannie Richmond – drums

 

Płytę otwiera kompozycja Lawsona ”The Cloocker”,

a tutaj można jej posłuchać w całości:

http://www.youtube.com/watch?v=VKIJRguV0so

Kolejny utwór to balladowa kompozycja Adamsa. Dużo spokojniejsza

od poprzedniej z fajną solówką Adamsa i Kneppera. Na płycie są jeszcze

dwie, podobne w klimacie kompozycje. Dobra współpraca solistów i sekcji

powodują, że mamy wrażenie radosnego wspólnego grania, a muzycy

biorący udział w nagraniu gwarantują dobry poziom.

Płyta warta przynajmniej przesłuchania.

Kolejna płyta to już dzieło kwartetu. Na YT można znaleźć trochę

nagrań w tym składzie. Jedno z nich w klubie Ronnie Scota w 1980 roku.

http://www.youtube.com/watch?v=jtj-MhqKet4

=========================

=========================

Earth Beams

George Adams/Don Pullen Quartet

Rec. 3-5 sierpnia 1980 r. Holandia

 

George Adams – ts, flute

Don Pullen – piano

Dannie Richmond – dr.

Cameron Brown – b.


Jest to kolejna, ”radosna” sesja kwartetu. Płytę otwiera kompozycja

Adamsa oparta na szybkim, można powiedzieć nerwowym rytmie.

Od pierwszych taktów wchodzi Adams z bardzo intensywną solówką

na tenorze, by w połowie utworu przekazać pałeczkę Pullenowi,

który wypełnia wszystko kaskadami swoich „szalonych” akordów

i dźwięków. Posłuchajcie jak zagrali to rok później w Wiedniu:

http://www.youtube.com/watch?v=JX3eXvnQJCM

Następny utwór to ballada, wspólna kompozycja Adamsa i Pullena

zagrana w duecie. „Dionysus” to jedyna na tej płycie kompozycja Richmonda.

Poniżej nagranie z Londynu.

Na płycie z konieczności (pojemność płyty winylowej) jest wersja o 5 minut krótsza
ale też wypełniona głównie przez fortepian i saksofon oraz ich fantastyczne
interakcje.

http://www.youtube.com/watch?v=vKVixZ1Zn7o&feature=results_video&playnext=1&list=PLE7E6997233520715

W kolejnym utworze, rytmicznym calipso, rozpoczyna Adams na flecie grając unisono

z Pullenem. W drugiej części wraca do saksofonu i „czaruje” swoim niezwykłym
tonem.

Kolejnego utworu możecie posłuchać w wersji nagranej na płycie :

http://www.youtube.com/watch?v=B-9sOfA_YNM

Jest to próbka reprezentatywna dla całej płyty. Mamy tu ”szalone fajerwerki” Pullena

i emocjonalne solo Adamsa.

Na zakończenie ostatni utwór z płyty : ”Sophisticated Alice” ale zagrany na
festiwalu w Antibes w 1980 roku.

http://www.youtube.com/watch?v=I_ZEFscmxdU


Muzyka na tej płycie potwierdza, że kwartet grał nowoczesną ( jak na tamte czasy)
muzykę i stał się wzorem dla wielu muzyków, zwłaszcza w Europie.

Jakość nagrań na YT jest słaba i jeżeli kiedyś zobaczycie tę płytę,

to przynajmniej posłuchajcie.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

George Adams / Don Pullen Quartet

środa, 09 listopada 2011 11:39


Nie mogłem sobie odmówić przyjemności
zestawienia znakomitej prozy Cortazara z muzyką Monka.

Mam nadzieję, że Wam też się podobało, a teraz wracam do litery A.

Dziś o kolejnych płytach Adamsa. Tym razem są to płyty nagrane

już pod własnym nazwiskiem. George jest tutaj
liderem. Wszystkie nagrane w 1979 roku ale dla różnych wytwórni

i w różnych składach. Potwierdza to jego talent oraz swobodę grania

i tworzenia. Przypomnę, że 5 stycznia 1979 roku umarł
Charles Mingus ( Adams był jedną z czołowych postaci jego zespołów).

Pierwsza z tych płyt to nagrana dla wytwórni ECM :

=========================

=========================

Sound Suggestions

Rec. May 1979

George Adams – ts, voc

Heinz Sauer – ts

Kenny Wheeler – tp, flugelhorn

Richard Beirach – p

Dave Holland – bass

Jack DeJohnette – dr

Płyta zawiera pięć kompozycji w tym dwie
są autorstwa Adamsa. Być może z racji składu muzyków,

a może też w wyniku nacisków wytwórni muzyka na płycie

nie jest tak żywiołowa jak późniejsze nagrania Adamsa.

Mamy tutaj dużo kolektywnego grania. Sekcja rytmiczna też jest
można powiedzieć z ”najwyższej półki”.

Poniżej link do kompozycji Adamsa z tej
właśnie płyty :  Got Somethin' Good For You

oprócz solówki na tenorze mamy tutaj też
próbkę jego umiejętności wokalnych.

http://www.youtube.com/watch?v=xMOIf2cTSHQ


Kolejna płyta to :

=========================


=========================
Paradise Space Shuttle

Rec. 21.12.1979 roku w NYC

George Adams – ts

Ron Burton – p

Don Pate – bass

Al Foster – dr.

Azzedin Weston – perc

Chociaż nagranie tych płyt dzieli krótki okres czasu,

jest to zupełnie inna muzyka.
Poznajemy żywiołowe i radosne oblicze Adamsa. Można powiedzieć,

że solówki aż kipią energią i radością. Od pierwszych dźwięków

słychać „ kto tu rządzi”, mamy tu dużo solówek na tenorze,

zwłaszcza ”Metamorphosis for Mingus” zagrany w duecie z perkusją

jest znakomitą i żarliwą improwizacją. Na drugim biegunie
jest „Funk-a-roonie-peacock” gdzie na tle prostego 

funkowego rytmu Adams „popisuje” się swoim charakterystycznym

wokalem i prostymi solówkami na tenorze i flecie.

Zresztą posłuchajcie sami :

http://www.youtube.com/watch?v=VMETckiTtkQ

Sekcja jest tłem dla Adamsa na całej płycie ale dobrze sobie z tym radzi i całości
dobrze się słucha. Jest to jedna z tych płyt, które zachęcają do poznania
kolejnych płyt artysty.

Trzecią płytą nagrana w tym roku ( chronologicznie patrząc – drugą) jest :
„Don’t Lose Control”. Jest to pierwsza płyta kwartetu, który powstał

podczas europejskiej trasy koncertowej (pisałem o tym w biografii Adamsa – kilka wpisów wstecz)

===========================

==========================

Don’t Lose Control 

rec. 2,3 listopada 1979 w Barigozzi Studios, Milano

George Adams – ts, flute, vocal

Don Pullen – piano

Cameron Brown – bass

Dannie Richmond – drums

Na płytę składa się pięć kompozycji: trzy Adamsa i dwie Pullena.

Na dobry początek posłuchajcie i zobaczcie występ kwartetu

3 listopada 1979 roku. Grają tytułowy utwór z płyty
opisanej powyżej „Paradise Space Shuttle”. Ja nie mogę oderwać oczu od gry
Pullena, teraz łatwiej zrozumieć dlaczego polubili się z Adamsem, a wcześniej
tak przypadli do serca Mingusowi.

http://www.youtube.com/watch?v=VkzP3C3pfmE

Płytę otwiera spokojniejsza ballada, Adams rozpoczyna na flecie,

potem zamienia go na tenor. Wszystko wsparte na znakomitej ale grającej

prosto sekcji, szkoda, że tylko 9 minut.

Dalej mamy tytułowy blues, Adams na przemian śpiewa i gra na tenorze.

Słychać, że cała czwórka świetnie się bawi.
Kolejny utwór to kompozycja Pullena. Rozpoczyna ją autor długą improwizacją,
potem dołącza Adams i reszta i znowu mamy znakomitą balladę.

Kolejna kompozycja jest też jego
autorstwa. Dość długa ( 16 minut) z szalonymi improwizacjami autora, kaskadami
dźwięków i akordów. Dość skomplikowana rytmicznie i dopiero pod koniec Adams „dodaje”
trochę melodii na saksofonie.  

Wszystkie przedstawione dziś płyty są dobre, Adams to w moim przekonaniu znakomity
saksofonista i kompozytor, a w połączeniu z Pullenem tworzą mieszankę
wybuchową. Słychać radość wspólnego grania, dziś dostępną tylko na płytach.
Warto zadać sobie trochę trudu i znaleźć te płyty choćby tylko do posłuchania.
Ja mam i z przyjemnością sobie przypomniałem. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Thelonious Monk - Julio Cortazar / część 2

piątek, 04 listopada 2011 14:23


============================================================

Zgodnie z obietnicą ( czasami udaje mi się dotrzymać słowa) dokończenie tekstu Julio
Cortazara. „Podróż dokoła fortepianu Theloniousa Monka” z książki

„W 80 światów dookoła dnia” . Wprawdzie nie ma tam więcej tekstów poświęconych

muzyce jazzowej ale polecam całość, bo to znakomita proza.

 

„Ale tego nie można wytłumaczyć : A rose is a rose is a rose. Trwa zawieszenie broni,

mamy orędownika - może kiedyś, gdzieś cze­ka nas odkupienie. A potem gdy Charles
Rouse podchodzi do mikrofonu i jego sax dumnie szkicuje powody, dla których tu
się znalazł, Thelonious pozwala swoim rękom opaść, przez chwilę nasłuchuje,
lewą bierze jeszcze lekki akord, i niedźwiedź, objedzony miodem, wstaje
balansując i rozgląda się za jakimiś mchami odpowiednimi na drzemkę. Wysuwając
się spoza taboretu, opiera się o brzeg fortepianu, rytm zaznacza bucikiem i
kape­lutkiem, palce ślizgają się po instrumencie, najpierw po samym brzegu
klawiatury, gdzie mogłaby stać popielniczka albo piwo, ale jest tylko Steinway
and Sons, po czym niepo­strzeżenie rozpoczyna się safari palców po krawędzi
pudła, podczas gdy niedźwiedź ko­łysze się rytmicznie, bo Rouse, kontrabas i
per­kusja są dokładnie uplątani w tajemnicę włas­nej trójcy, podróżuje
zawrotnie bez ruchu, okrążając pudło fortepianu, co mu się nie uda, wiadomo, że
się nie uda, bo na to potrzebo­wałby więcej czasu niż Fileas Fogg, więcej
żaglowych sani, słoni i pociągów zesztywnia­łych w pędzie, by przeskoczyć
zwalony most nad przepaścią, tak że Thelonious podróżuje na swój sposób,
wspierając się najpierw na jednej nodze, a potem na drugiej i nie poru­szając
się z miejsca, kiwając się na pokładzie swojego „Pequoda" osiadłego na
mieliźnie te­atru, co chwila porusza palcami, aby posunąć się o centymetr lub
tysiące mil, i znowu ostroż­nie nieruchomieje, wzlatuje na sekstansie z dy­mu
i, rezygnując z dalszej wędrówki do końca fortepianowego pudła, ręka je
puszcza, niedź­wiedź powolutku się odwraca i wszystko może się zdarzyć w tej
chwili, w której brak mu opar­cia, kiedy niby ptak kołysze się w rytmie, którym
Rouse maluje ostatnie gwałtowne, dłu­gie, cudowne smugi fioletu i czerwieni,
czu­jemy pustkę pod stopami Theloniousa oderwa­nęgo od brzegu fortepianu, nie
kończący się wspólny skurcz jednego olbrzymiego serca, przez które przepływa
krew nas wszystkich, i dokładnie wtedy druga ręka chwyta się instrumentu,
niedźwiedi kiwa się łagodnie, po chmurach zstępując na klawiaturę, na któ­rą
patrzy, jakby pierwszy raz ją widział, prze­suwa w powietrzu niezdecydowanymi
palcami, pozwala im opaść i-jesteśmy ocaleni, jest Thelonious-kapitan, jest cel
podróży, a gest Rouse'a, kiedy się cofa, opuszczając równo­cześnie saksofon, ma
w sobie coś z przeka­zywania władzy, z gestu legata, który zwraca doży klucze
od Serenissimy.”

===========================================================


=============================================================

Na YT jest kilka filmów z nagrań Theloniousa Monka w Polsce :

“Round Midnight”

http://www.youtube.com/watch?v=EKvVKsJ8sk4

„Epistrophy”

http://www.youtube.com/watch?v=cmrl-EZDcEk

Jest też nagrana sesja w studiu telewizyjnym w Oslo,

podam linki do pierwszych odcinków, resztę łatwo znaleźć na YT:

http://www.youtube.com/watch?v=lch3Fb4atb4&feature=results_video&playnext=1&list=PL3B79E72B686A4602

http://www.youtube.com/watch?v=UA19qvOv2II&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=TmAT8i1ne_g&feature=related

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Thelonious Monk - Julio Cortazar / część 1

czwartek, 03 listopada 2011 13:26

Podróż dokoła fortepianu Theloniousa Monka.

Kilka dni temu znajoma na FB umieściła na tablicy film z koncertu Theloniousa Monka.

Ja też kiedyś już to robiłem, mam sporo płyt Monka i często po nie sięgam. Może to
wynik zbliżającej się daty 1 listopada ale właśnie ten filmik przypomniał mi o książce
Julia Cortazara: ” W 80 światów dookoła dnia”. Pomyślałem, że zacytuję tutaj w
całości fragment tej książki poświęcony koncertowi Monka w Genewie, bo
znakomicie oddaje atmosferę i magię muzyki tworzonej przez tego
znakomitego pianistę.

                                   

Julio Cortazar ( 1914 – 1984 )      Thelonious Monk ( 1917 – 1982 )

Dziś pierwsza część:

Podróż dokoła fortepianu Theloniousa Monka

Koncert kwartetu Theloniousa Monka w Genewie, marzec 1966 .

W dzień Genewa jest siedzibą Narodów Zjednoczonych, ale nocą też trzeba żyć,

a tu, jak z nieba, na wszystkich murach afisz, że Thelonious Monk i Charles Rouse,

łatwo zrozumieć galop do Victoria Hall’u po pią­ty rząd w samym środku,

parę przysposabia­jących łyków w barze na rogu, mrówki ra­dości, dziewiąta,

która nie przestaje być wpół do ósmej, ósmą, kwadransem po ósmej,

przy trzecim whisky Claude Tarnaud proponuje fondue, skonsternowane

spojrzenia naszych żon, które potem zjadają większą część z resztkami

włącznie, a wiadomo, że resztki są w fondue naj­smaczniejsze,
białe wino machające łapkami w kieliszkach, ludzie za plecami i Thelonious
podobny komecie, która dokładnie za pięć minut porwie kawał ziemi,

tak jak w Hektorze Servadac, w każdym razie kawał Genewy z po­mnikiem

Kalwina i chronometrami Vacheron et Constantin.

Właśnie gasną światła, jeszcze patrzymy na siebie z tym lekkim pożegnalnym

drżeniem, które zawsze ogarnia nas przed koncertem (przepłyniemy rzekę,

nastąpi inny czas, obol jest przygotowany), a już kontrabasista pod­nosi

swój instrument i sprawdza go, mio­tełka przebiega po bębnie lekko niby dreszcz,

zaś z głębi, robiąc zupełnie niepotrzebne okrą­żenie, wyłania się niedźwiedź

w kapelutku pół-tureckim, a pół-kardynalskim i przybli­ża się do fortepianu

stawiając nogę przed nogą ze skupieniem, przywodzącym na myśl

zaminowane pola albo kwiaty hodowane dla despotów sasanidzkich,

gdzie każdy zdeptany kwiat oznaczał powolną śmierć ogrodnika.

Kiedy wreszcie Thelonious zasiada do forte­pianu, cała sala zasiada
wraz z nim, wydając kolektywne westchnienie ulgi, bowiem prze­suwanie się
Theloniousa przez scenę ma w so­bie coś z ryzyka fenickiej żeglugi zagrożonej
utknięciem na przybrzeżnych mieliznach, gdy więc statek w kolorze ciemnego
miodu i jego brodaty kapitan wpływają do przystani, mo­lo Victoria Hallu
przyjmuje ich z szumem skrzydeł, ukojonych przybyciem do portu.

A wtedy Pannonica albo Blue Monk, trzy cienie podobne kłosom otaczają

niedźwiedzia badającego ul klawiatury, prostackie pazury dobrotliwie

przesuwają się tam i z powrotem pośród ogłupiałych pszczół i sześcioboków

dźwięku, minęła zaledwie minuta i już jesteśmy w nocy poza czasem,

w pierwotnej i delikatnej nocy Theloniousa Monka.



Druga
część wkrótce.

Nie ma na YT filmów z koncertu w Genewie ale jest wiele innych

z tej trasy po Europie

Dla ułatwienia dwa:

„Blue Monk” kwiecień 1966 roku w Oslo

http://www.youtube.com/watch?v=SmhP1RgbrrY&feature=results_video&playnext=1&list=PLEC17C455B35B991D

oraz
sesja w Danii 17 kwietnia 1966 roku

http://www.youtube.com/watch?v=RkHNkxzZp4k

więcej oczywiście na YT.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  957 969  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

blues, jazz, recenzje płyt, informacje o muzykach

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 957969
Wpisy
  • liczba: 176
  • komentarze: 575
Bloog istnieje od: 2517 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl